Płaszcz boucle z Bonprix

Trzecia odsłona białych kozaków. Po raz kolejny pokazuję je, po raz kolejny odczarowuję ich zły PR. Białe kozaki są modne, eleganckie, pasują do bardzo wielu zestawów kolorystycznych i na wiele okazji. Coraz częściej można też zobaczyć je na pokazach, noszą je też aktorki, pojawiają się na ściankach. Białe kozaki idealnie pasują do mojej nowej sukienki i płaszcza z Bonprix.
Płaszczyk jest po prostu  cudowny, z boucle, w zimnym, delikatnym kolorze różu. Poprzednio pokazywałam go z szarą sukienką z kapturem (tu), oraz z kolorowym płaszczem w dużą pepitkę (tu).
Od dawna szukam spódnicy midi (dłuższej midi) w biało-czarną pepitkę, najlepiej taką większą, 2 cm. Niestety, nigdzie nie mogę na taką trafić, tym bardziej, że szukam spódnicy w kliny lub z koła o linii A. Taka spódnica będzie pasowała mi do bardzo wielu zestawów, ale zostaje w sferze marzeń. A póki co, wpadła mi w oko fajna sukienka, w H&M. W Lipcu tego roku powstała nowa kolekcja we współpracy z eklektyczną brytyjską marką Richard Allan. Kolekcja ta charakteryzuje się ciekawymi, kultowymi nadrukami Richarda Allana, nawiązują one do nadruków lat 60. Moda po raz kolejny wraca, w pięknym wydaniu. Szukajcie tych kolekcji w H&M.
Różowy płaszcz z białymi kozakami wygląda nowocześnie, a dodanie fuksjowej paszminy, bardzo ożywiło tę "spokojną"stylizację. Muszę przyznać, że Bonprix ma coraz lesze ubrania, coraz większy wybór naprawdę modnych ciuszków. Zaglądacie tam, jeśli nie, to czas to zmienić.


















Fot. Sylwan
Kozaki - Anna Field, Płaszcz Bonprix, Sukienka H&M, Torebka River Island

Dziękuję za Wasze komentarze, czekam na Wasz dzisiejszy odzew, pozdrawiam serdecznie.

Klub Gryfit - zadbaj o ciało

"Ludzkie ciało, jest najlepszym obrazem ludzkiej duszy" Ludwig Wittgenstein


Każdy chciałby dobrze wyglądać, czuć się ze sobą świetnie, niestety muszę Was zmartwić. Samym chceniem nic nie zdziałamy. Oczywiście geny to jedno, a życie to drugie. Są osoby, które mogą jeść do woli i nic po nich nie widać, ale większość z nas, z wiekiem tyje od samego patrzenia na ciastko.
Nie raz już Wam pisałam o wymarzonej sylwetce, o tym, że zawsze coś ze sobą robiłam, by ciało wyrzeźbić i usprawnić. Najpierw chodziłam na aerobic, biegałam wieczorami po boisku, chodziłam na basen. Moja przygoda ze sportem zaczęła się w młodości, po urodzeniu drugiego syna. Tak więc, już ponad 30 lat coś tam ze sobą robię. Po aerobicu przyszedł czas na siłownie, ćwiczenia obwodowe, uwielbiałam chodzić na "siłkę", zmordować się. Moje ciało też to lubiło i odpłacało mi się, coraz zgrabniejszą sylwetką.  Moje motto - "Nic nie robisz, nic nie masz" dotyczy również uprawiania sportu, dbania o ciało i wygląd. Ale.... mój kręgosłup przestał ze mną współpracować, nie będę rozpisywała się nad nim, nie będę się użalała, fakt jest taki, że nie mogę już ćwiczyć tak jak kiedyś. Mogę chodzić z kijami, mogę chodzić na bieżni i jeździć na poziomym rowerze stacjonarnym.
Cieszę się, że mogę chodzić, koniec narzekania.

Kiedy więc pogoda nie sprzyja chodzeniu na świeżym powietrzu, chodzę do Klubu Gryfit.
Klub powstał 15 lat temu, jako pierwszy w Puławach, do którego zaczęły przychodzić też kobiety.
Można by powiedzieć, że stał się miejsce rodzinnym, przychodzą tu mamy z córkami i synami, tatusiowe z  dorastającymi dziećmi.

Dziś poza świetnie wyposażoną salą, ze strefą cardio, siłową, obwodową, jest też sala do ćwiczeń grupowych. W poszczególne dni tygodnia prowadzone są zajęcia; Zumba, Zdrowy kręgosłup, Streching z yogą, Turbo spalanie, Pilates. Każdy może znaleźć coś dla siebie. Jest też oczywiście sauna, duże przestronne szatnie z prysznicami.

Trenerzy personalni układają plany treningowe., w ostatnim czasie większy nacisk kładziony jest też na walkę z nadwagą, trener i właściciel Michał Głos, układa dietę indywidualną pod potrzeby każdej osoby, która chce schudnąć w mądry sposób.

Cieszę się, że wróciłam do mojego ulubionego Klubu, walczę o ładniejszą sylwetkę, a przy okazji dbam również o własną kondycję i zdrowie.


























 A co Wy robicie dla siebie, dla swojego zdrowia, pochwalcie się w komentarzach, czekam na was. Pozdrawiam

Dla osób ,które skorzystają z moich stylizacyjnych usług, jest zniżka do Klubu Gryfit. O szczegóły planów treningów i rozkładu zajęć na sali ćwiczeń najlepiej dowiedzieć się u źródła w Klubie Gryfit.
Zajrzyjcie też na FB klubu Gryfit

Szara sukienka i beżowy płaszcz

Dzisiejsza moja stylówka oparta jest tylko o dwa kolory, szary i beż. Sukienkę z kapturem już Wam pokazywałam z różowym płaszczykiem w wersji eleganckiej oraz rockowo z ramoneską. Tym razem mój wybór padł na beżowy klasyczny trencz.  Szary i beż już wielokrotnie gościł u mnie na blogu. Szary kolor bardzo lubię i często noszę. (tu) (tu)(tu) (tu) (tu) (tu) (tu)
Szary z beżem, to zestaw fajnie stonowanych kolorów, które się uzupełniają. Mnie nie do końca pasuje sam beż, ale w połączeniu z innymi kolorami i odsunięty od twarzy pasuje każdemu. Wiele osób, szczególnie o typie Zimy, ma obawy, że ten kolor absolutnie do nich nie pasuje. To nie do końca prawda. Ważniejsze jest to, jaki jest odcień kolorów, ich temperatura, nie bójmy się eksperymentować i miksować.
Od jakieś czasu modne są siatki z oczkami, takie jakie kiedyś nosiło się na zakupy, możemy przeznaczyć je na zakupy, ale możemy też nosić w nich torebki. Widziałam to u innych blogerek i spodobał mi się ten pomysł, więc podkradłam go, do tej stylizacji.
Siatkę w oczka kupiłam w sklepie spożywczym za 8 zł.



















Sukienka - Orsay
Płaszcz - H&M
Kozaki - Jenny Fairy
Okulary - Quees
Fot. Sylwan

Lubicie nosić takie proste dwukolorowe zestawy, lubicie sukienki z kapturem? Czekam na Wasze komentarze, dziękuję za zostawione, pod innymi postami.
Jeśli jesteście zainteresowani usługami stylizacyjnymi, zapraszam na moją stronę #kodmody-stylistka.com.pl

Ceneo

@marzena_walczak_stylist

Copyright © Babooshka Style