czwartek, 19 października 2017

Silisponge, Vichy, Bourjois i wyprzedaż w Rossmanie

Dawno nie robiłam kosmetycznego postu, czas więc to zmienić, tym bardziej, że jeszcze trwa promocja w Rossmanie, na tzw. kolorówkę. Normalna promocja obejmuje 49% nawet na jeden produkt, ale jak pobierzemy aplikację na telefon, to przy zakupie minimum trzech wzrasta do -55%, jak dla mnie to super okazja by uzupełnić braki w kosmetyczce. Nie kieruję się ilością, nie robię zapasów, zawsze kupuję to, co mi się kończy, co będzie mi potrzebne. Poprzednia promocja była na wiosnę, ale rozdzielona na poszczególne tygodnie, raz były to pudry, bazy, raz szminki itd, teraz jest wszystko na raz, włącznie z lakierami do paznokci nawet hybrydowymi.
Tak więc kosmetyczkę zaopatrzyłam w nowe cienie, tusz, kredkę do oczu również białą, puder i korektor.
Niektórzy używają drogich kosmetyków, ja jestem zadowolona z tych ze średniej klasy cenowej, a firmy Meybelline, Bourjois, L'Oreal, Max Factor, Astor, są dla mnie odpowiednie jakościowo i cenowo.


Cienie są z Meybelline,  The Blushed Nudes, mają dużo kolorów, niektóre wydają się mocno perłowe, ale na skórze, aż tak się nie błyszczą, podoba mi się ich gama, zawsze można też je lekko zmatowić transparentnym pudrem. Ogólnie wizażystki podają, że po 40 powinno unikać się perłowych cieni, ale dużo zależy od kondycji skóry powieki, jedne kobiety mają na nich zmarszczki mając lat 40, inne dopiero jak mają 60, także zalecenia rozważajmy pod kondycję własnej skóry. Moje powieki jeszcze nie mają zmarszczek, więc czasami na specjalne wyjścia mogę takich cieni użyć.
Nowością dla mnie jest też biała kredka z Miss Sporty do malowania wewnętrznej powieki, tzw linii wodnej, chciałam kupić z mojej ulubionej L'Oreal ale białej nie było, kupiłam oczywiście czarną.


Polecam też transparentny puder w naturalnym kolorze z Max Factor, jest pięknie matujący, ale lekki, zresztą o Max Factor, zrobię osobny post, czytałam jego biografię, i szczerze każdemu polecam tą książkę. Jako ciekawostkę dodam tylko, że to jemu właśnie zawdzięczamy makijaż, że był prekursorem wszystkich kosmetyków do makijażu i tak jak w modzie Coco Chanell zrobiła rewolucję, tak on uczynił ją na polu kosmetyków upiększających.



Ciekawym produktem jest korektor pod oczy, stosuje się go w przypadku ciemnych cieni pod oczami, do tej pory, nie używałam korektora, ale coraz częściej takie cienie mi się zdarzają, więc go kupiłam. Sprawdza się również punktowo na niewielkie przebarwienia, dobrze kryje.


Tą kredkę kupiłam w Avon, jest to biała konturówka do ust, ale nie jest to zwykła biała kredka, ona uzupełnia bardzo drobne zmarszczki w okół ust, uszczelniając je, co powoduje, że szminka nam się nie rozmazuje, nie robią się cieniutkie kreseczki. O tej kredce przeczytałam na czyimś blogu kosmetycznym, ale nie pamiętam, którym, postanowiłam wypróbować na sobie. Kredka jest wykręcana, prawie jej nie widać po nałożeniu, ale się sprawdza, szminka trzyma się idealnie, polecam.


A teraz chciałam Wam napisać o podkładach, jeszcze rok temu, nie używałam żadnych, kiedyś tam w młodości kupiłam fluid, który mnie skutecznie odstraszył na parę lat. Cera dojrzała wymaga innego traktowania jak cera młoda, pojawiają się niedoskonałości, drobne przebarwienia, należy więc zadbać o jej ładny i zdrowy wygląd. Zresztą planuję zrobić post o makijażu kobiety dojrzałej, a teraz wracając do podkładów, mam dwa. Jeden z firmy Vichy jest mocny, dobrze kryje, ale jest dość gęsty i ciemny mimo jasnego koloru. Drugi mam z Max Factor 3 in 1,  poza fluidem, w jego skład wchodzi baza pod makijaż oraz korektor. Mnie odpowiada, jest lekki, ładnie rozprowadza się na skórze.
W tamtym roku modne były okrągłe, stożkowe gąbeczki do makijażu w tym pojawiły się silikonowe Silisponge. Znacie ten produkt?



 Silsponge łatwo rozprowadza fluid na twarzy, dopasowując się do kształtu i zakamarków twarzy, przy jego pomocy, nakłada się mniej preparatu, cienką warstwą, jest łatwy w utrzymaniu w czystości, bo można go po każdym użyciu umyć wodą. Gąbeczki makeup blender,  zwane popularnie "jajo" zużywały dużo podkładu, ciężko je było domyć do całkowitej czystości, mnie bardziej pasują te silikonowe aplikatory.





Dziękuję za komentarze pod ostatnim postem, czekam na dzisiejsze, zapraszam do wyrażania swoich opinii, ciekawa jestem czy znacie wszystkie produkty z tego postu. Pozdrawiam
fot. Ja :)

poniedziałek, 16 października 2017

Blue shoes - niebieskie czółenka

Od dawna szukałam butów w typie czółenek, ale na niskim obcasie. Tak w ogóle to chciałam, aby obcas był z wysokością 5-6 cm,  ale nie szpilka, tylko słupek, but do noszenia na co dzień, do pracy, po zakupy, na spacer.
Nie zawsze mam ochotę zakładać szpilki, kiedy wiem, że czeka mnie dużo chodzenia, lub że nie zmienię tych butów w pracy, warto wtedy założyć buty na maksa wygodne. Całkowicie płaski obcas, też nie jest wygodny, przynajmniej dla mnie, dlatego nie zawsze też stawiam na buty sportowe, natomiast obcas takiej wysokości jest wysokością optymalną. Zresztą w biznesowym dress codzie, też nie zaleca się noszenia niebotycznie wysokich szpilek, nie kojarzą się z profesjonalizmem, a właśnie poleca się obcasy do wysokości maksymalnie 8 cm. Nadal szukam jeszcze klasycznych mokasynów na niewysokim obcasie, z obszyciami, wsuwanych, takich, jakie były  kiedyś modne.
Te buty wybrałam ze sklepu Verini, bardzo podoba mi się ich intensywnie niebieski kolor, pasują do jeansów zarówno jasnych jak i ciemnych. W połączeniu z tradycyjnym trenczem i granatowym swetrem, stworzyłam zestaw typowo streestylowy.
Nazwa dzisiejszego postu, jak najbardziej pasuje do tych butów, a pamiętacie taki utwór Elvisa Presleya?






 Te buty, wykonane są z ekologicznego materiału przypominającego zamsz, starannie wykonane, wygodne, i po prostu ładne. Zaokrąglone czubki skracają optycznie stopę, z kolei ich niewysoki i stabilny obcas, dobry jest nawet dla osób z nadwagą. Obcas ma wysokość 5,5 cm. Obuwie damskie, poza tym, że jest ładne, powinno być jeszcze wygodne, osobiście mam kilka par butów do siedzenia :) ha ha













Reszta mojego zestawu już tu była, zarówno płaszcz, sweter jak i spodnie już  Wam pokazywałam. Nowością jest piękny  jedwabny szaliczek w koty, która bardzo ożywia tą stylizację, niestety ma odprutą metkę, więc nie pamiętam producenta.
Szukam jeszcze ciekawych botków na jesień, te które mam są typowo zimowe, ocieplane, albo całkowicie letnie, bez palców. Niedawno prezentowałam Wam botki, i wiele z was pisało, że botki nie są dobre dla każdego, a ja myślę, że to zależy od ich kroju, fasonu i obcasa. Osobiście lubię nosić botki, szczególnie do samochodu. Duży wybór botków damskich jest również na stronie sklepu, skąd są te moje czółenka.

Buty - Vices, sklep Verini.pl
Jeansy - Flash Denim 
Trencz - H&M
Sweter - Butik
Torba - Esmara Heidi Klum
szaliczek - nn
Fot. Patryk i Sylwan

Zapraszam do komentowania, pozdrawiam i bardzo dziękuję za komentarze pod ostatnim postem

czwartek, 12 października 2017

Róż, khaki i pan(t)cerka

Spopielały róż tzw. indyjski jest kolorem spokojnym, pasującym do brązu, beżu i szarości. Bluzeczkę w tym kolorze dostałam w prezencie, jest delikatna, szyfonowa i ozdobiona złotą pancerką. Dla niewtajemniczonych to gruby łańcuch ozdobny ze spłaszczonych ogniw, często takie łańcuchy wykorzystywane są do torebek, garsonek,  chętnie też taki rodzaj łańcuszków noszą mężczyźni. Bluzeczka jest asymetryczna, z dłuższym tyłem. Patrząc na nią stwierdziłam, że charakteru nada jej kolor khaki i męska koszula na wierzch. W towarzystwie ramoneski i szpilek z panterką nabrała charakteru rockowego.
Koszulę khaki pokazywałam Wam miesiąc temu, ale wtedy była ze spódniczką.







Skoro przy bluzce jest pancerka, to nie mogło jej zabraknąć w postaci bransoletek i torebki z takim łańcuszkiem. Powstał zestaw typowo streestylowy, casualowy, taki, w którym możemy pójść na spacer i na kawę z koleżanką. Dodatki złota i delikatnej bluzeczki nadaje temu zestawowi nieco stylu glamour. Kiedyś bardziej poszczególne style różniły się od siebie, dziś się zacierają i często łączy się chic z boho, glamour ze sportem czy rockiem.







Wiem, że wszystkie warstwy o różnej długości optycznie poszerzają, ale przy niezapiętej koszuli i kurtce, różowy klin bluzeczki  wydłuża nam sylwetkę, także te poziomy i piony się zrównoważyły. A ubieranie się na cebulkę, jest wygodne i ciepłe.






 Ramoenska - Miranda & Moca, bluzeczka - Atmosphere, Szpilki - Heidi Klum Esmara, Jeansy - Denim,
Koszula - Zara, torebka - Heidi Klum Esmara

fot. Sylwan

poniedziałek, 9 października 2017

Szlafroczek Sachiko - dressing-gown

Szlafroczek w typie kimona, jest moim nowym nabytkiem, od dawna chciałam taki mieć.
Nie mogłam mu się oprzeć, kolory kwiatów, deseń, kolor i forma bardzo mnie urzekły. Rzadko kiedy piszę o bieliźnie, jak większość blogerek modowych przedstawiam głównie stylizacje dzienne, a przecież niezmiernie ważne jest to, co nosimy pod ubraniami, w czym śpimy, czy co zakładamy po kąpieli.

Wiele kobiet przywiązuje dużą wagę do butów, płaszczy, żakietów, torebek, ale znacznie rzadziej wymieniają biustonosze, majteczki, koszule nocne, piżamy lub szlafroki. A przecież to taka sama część naszej garderoby, może nawet ważniejsza, bo styka się bezpośrednio z naszym ciałem. Mnie zawsze cieszą bieliźniane zakupy. Biustonosze trzeba zmieniać przynajmniej raz w roku, no chyba, że mamy ich kilkanaście i non stop nie chodzimy w jednym. Niektóre kobiety wolą delikatne, koronkowe biustonosze, inne wolą biustonosze push-up, a jeszcze inne lekko usztywnione i gładkie. Ja lubię biustonosze bez koronek, jak najbardziej gładkie, ale mogą być kolorowe, ważne jest też by spełniały swoją rolę, warto jest choć raz, zakupić biustonosz w towarzystwie brafiterki, aby nauczyć się prawidłowo wybierać swój rozmiar. Pamiętajmy biustonosz z rozciągniętymi ramiączkami nie spełni swej roli. Bardzo dużo w naszej stylizacji zależy właśnie od dobrze dobranej bielizny.
Wracając jednak do szlafroczka o kroju kimona warto wiedzieć, że ten ten model bardzo podoba się kobietom i to nie tylko jako szlafrok, ale również w modelach sukienek.
W tym roku na pokazie Gucciego na wiosnę/lato 2017,  pojawiły się takie właśnie sukienki, od kilku sezonów taki model pojawia się zarówno w bieliźnie jak i sukienkach. Modne są sukienki bieliźniane, wykończone koronką przypominające halki, modne są oryginalne szlafroki, ten mój śmiało może być użyty na szlafrok party, albo na przebierane przyjęcie, zresztą w takiej wersji jako coś eleganckiego też Wam tu przedstawię.









Szlafrok Sachiko pochodzi ze sklepu Verini.pl, kosztował 94 zł,  dodam, że producentem jest polska firma.


A teraz moje wariacje na temat :) 😉 szlafrok w wersji eleganckiej sukienki, ze szpilkami, biżuterią i kopertówka. Celowo założyłam do niego spodnie z lampasami, i co powiecie na taki zestaw?
Mogłabym pójść tak ubrana na przyjęcie? czy ktoś zorientowałby się, że to szlafrok, a nie sukienka?









Jak Wam się bardziej podoba, jako sukienka, czy jako szlafrok? czekam na Wasze komentarze i uwagi, pozdrawiam serdecznie.

szlafrok - dressing-gown - Verini.pl
spodnie z lampasami - Zara
Szpilki - Atmosphere 
fot. Sylwan