wtorek, 29 sierpnia 2017

Zwiewna maxi w róże i czaszki

Tą sukienkę prezentowałam dwa lata temu w wersji sukienki plażowej,  pisałam wtedy, że kiedyś jeszcze ją przedstawię.


Tak więc nadszedł czas pokazania tej świetnej sukienki w całkowicie odmiennej odsłonie, mimo, że na sukience są czaszki i róże, to tym razem, stworzyłam z nią zestaw w stylu glamour. Niedługo wybieram się na charytatywny koncert, na którym wystąpi Krzysztof Cugowski,  robię  więc przegląd szafy, co będzie odpowiednie na takie wyjście. Koncert będzie kameralny, w restauracji hotelu, tylko dla osób, które kupiły cegiełkę. Tak więc, chcę ubrać się ciekawie, niebanalnie i odpowiednio do miejsca i chwili.
Najpierw myślałam, o kolorowych dzwonach, które miałam na sobie na festiwalu, ale ta stylówka  będzie chyba bardziej odpowiednia.
Stylizacja
Sukienkę kupiłam w outlecie, jest włoskiej firmy OVS, z cieniutkiego szyfonu, w piękne róże i czaszki.
Znacie tą firmą, macie już jakieś ich ciuszki, jeśli nie, to radzę zajrzeć na ich stronę.
Sukienka ma na przodzie  maleńkie guziczki,  jest całkowicie rozpinana, w talii jest lekko marszczona, a dół sukienki rozszerza się klinowo.
Zestawiłam ją z koronkowym czarnym topem, oraz czarnymi spodniami. Aby było bardziej elegancko, założyłam błyszczącą kolię i kolczyki. Elegancka torebka i szeroki  pasek, idealnie podkreśla całą stylizację.










Tu wyraźnie widać czaszki i róże, oraz moje rzęsy, którymi tak się cieszę i chwalę, jednak odżywka działa, bo mam całą firankę.


Sukienkę zapięłam na dwa środkowe guziczki, ale lepiej będzie wyglądała, z przerwą na szerokość klamry, bardziej mnie wydłuży i wyszczupli, kiedy środkiem zostanie czarny kolor.










Sukienka /dress -OVS
Spodnie / trousers -  Mingel
Pasek/ belt - Bershka
Szpilki /high heels - Ryłko
Torebka/ handbag - Gogo
Kolia /jewellery - Zara
fot. Sylwan

piątek, 25 sierpnia 2017

Krawat z tukanem - Hakan Troedsson

Zestawy, które nawiązują do męskiego stylu, od dawna noszone są przez kobiety. W stylu Dandysa, czyli tak trochę po męsku, już Wam się prezentowałam. Lubię białe koszule i krawaty, i co jakiś czas, po prostu muszę się tak ubrać. Dlatego jak spotkałam ten krawat w SH, który mnie kusił i wołał  -  tu jestem, nie mogłam go nie kupić. Bardzo lubię oryginalne krawaty, trochę zwariowane, kolorowe. Jeden  już mam, w takim stylu, i nie raz prezentowałam go np. tu, w tamtym roku prezentowałam Wam styl Dandysa z szalem w roli krawatu.
Biała koszula, kolorowy krawat i botki na wysokim obcasie, to punkty główne tej stylizacji, błękitne letnie spodnie, nawiązują do głównego tła krawatu, przez co stanowią spójną całość.
Koszula jest trochę pomięta, ale zdjęcia robiliśmy prosto po mojej pracy, czekam na Wasze komentarze, pozdrawiam.
















Koszula - Diverse, Krawat - Hakan Troedsson, botki - Vera Pelle, spodnie - Lidl, torebka - nn
pierścionek  - prezent urodzinowy
Fot. Sylwan

wtorek, 22 sierpnia 2017

Z cyklu "Odważna dojrzałość" - Beassimaa

Beatę poznałam wirtualnie, całkiem niedawno, dopiero chyba w czerwcu, zaczęłam ją obserwować i zaglądać do niej, od razu spodobał mi się jej styl. Oczywiście odważny, barwny i od razu sobie pomyślałam, że jeśli spełnia moje wymagania, czyli ma skończone 50 lat, to zaproszę ją do mojego cyklu. Jak się okazało, ma, więc z przyjemnością przedstawiam Wam kolejną dojrzałą blogerkę (tylko z metryki) która ma to coś, co lubię.
Jak widzicie po innych blogerkach 50+, które tu prezentuję, 50 nie jest taka straszna, życie trwa i cieszy, wreszcie dzieci odchowane, a my mamy czas na nasze pasje.
Zapraszam Was na wywiad z Beatą Puma Romanek, autorką bloga Beassimaa





1. Czy dla Ciebie istnieją magiczne urodziny, daty, po których wiele się zmienia? np. 50-tka, czy ona coś zmieniła w Twoim życiu?

Nie ma takich dat, nigdy jakoś szczególnie nie przeżywałam swoich urodzin, Sylwestra nie lubię, 13-tym również nieszczególnie się przejmuję. Natomiast o ile 40-te urodziny nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia, o tyle 50 - te jako data również nie, natomiast faktycznie zmienił się mój sposób postrzegania świata wokół mnie. Ja nazwałam to symbolicznie, że przeszłam na drugą stronę tęczy...tyle, że zamiast z niej schodzić, postanowiłam się jeszcze trochę powspinać do góry. Mój blog i pomysł, żeby go prowadzić powstał tak naprawdę właśnie przy okazji urodzin i chociaż długo funkcjonowałam tylko w obrębie funpaga na Facebooku, to gdzieś tam mozolnie malutkimi kroczkami wspinałam się i tak od 8 marca tego roku, zainaugurowałam z nową szatą graficzną mojego bloga, i to był strzał w 10-tkę.
Bo poprzedniej wersji normalnie nie lubiłam, a jak ktoś miał polubić coś, za czym sama nie przepadałam. No i jeszcze jeden mały sukces w wieku 50 lat, ukończyłam studia podyplomowe z zakresu dietetyki, na moim roku byłam chyba najstarszą "studentką" na szczęście nie znali, że nadaję się jedynie na Uniwersytet III wieku. Tak więc ta 50-tka nie okazała się w gruncie rzeczy taka zła :) i stała się dla mnie trampoliną do robienia innych rzeczy zupełnie nie związanych z wykonywanym przeze mnie zawodem.



2. Moda to dla Ciebie...
Donatella Versace powiedziała, że "Moda polega na marzeniach i na tym, aby skłaniać do marzeń innych ludzi" i ja się zgadzam z nią w 100%.
Dla mnie Moda jest również sposobem na wyrażenie siebie, mojej osobowości i wrażliwości. Moda to coś więcej niż stos szmatek i ciągle zmieniające się trendy to rozwój i kreatywność...jednym słowem to Sztuka przez duże S. Mam taką ulubioną postać, która zapisała się wiecznymi zgłoskami w świecie mody, to Coco chanel. Jej charakter, osobowość, ale i wielki talent pozwolił wychodzić poza schematy i tworzyć dzieła, które niezmiennie zachwycają i inspirują innych projektantów mody.
Moda jest jak rzeka i ja chcę płynąć razem z nią - raz z prądem, raz pod prąd bo lubię wyzwania.



3. Inspirują Cię ...
Inspiracje znajduję w każdym aspekcie mojego życia, na pozór nie związanych z modą - w podróżach, w muzyce, zapachach, przyrodzie, w kontaktach z innymi ludźmi.
Uwielbiam świat Orientu i Azję, stąd również czerpię inspiracje. Muszę się również przyznać, że jako mała dziewczynka nie miałam żadnych idoli, ani idolek, a teraz mam jest nią nasza polska blogerka Macadamian Girl.
To jak łączy kolory, wzory i fasony to niedościgły wzór, ale próbuję i uczę się. Z inspiracjami jest jednak tak, że niechcący można stać się naśladowcami, a tego za wszelką cenę bym nie chciała, dlatego jestem takim trochę naturszczykiem...tworzę jak mi w duszy zagra.



4. Na każdą z nas prowadzenie bloga, wpływa w jakiś sposób, co zmieniło się w Twoim życiu, jak odbiera Cię najbliższa rodzina, przyjaciele ?
Zmieniło, zmieniło...mam o połowę mniej czasu...natomiast nie ukrywam, że blogowanie zaczyna mi dawać mnóstwo satysfakcji. 
Ja jestem takim niespokojnym duchem, który ciągle gdzieś gna, muszę mieć dużo zajęć. Jestem czynna zawodowo, a większość wolnego czasu pochłania mi w tej chwili tworzenie nowych stylizacji, zdjęcia, pisanie tekstów na bloga...bo tak naprawdę to taka "praca" na II etat. Rodzina oprócz kilku najbliższych mi osób nie interesuje się jakoś szczególnie tą częścią mojego życia, na szczęście syn, partner, siostra i kilku dalszych i bliższych znajomych, przyjaciół wspiera mnie w tym co robię, a co niektórzy są dla mnie niezłą siłą napędową. Nie będę tu nikogo personalnie wymieniać, bo ci którzy mnie wspierają wiedzą o kim piszę.



5. Masz piękną figurę, super zgrabne nogi, co robisz by tak wyglądać ?
Po pierwsze bardzo dziękuję za taki komplement i że tak mnie odbierasz.
Mam to szczęście, że udaje mi się utrzymać w ryzach moją figurę, chociaż nie obywa się bez wyrzeczeń. Kiedyś w czasach szkolnych byłam mocno związana ze sportem, chodziłam w liceum do klasy sportowej, więc być może dzięki temu moje mięśnie tak się ukształtowały, że do dziś to "pamiętają". Staram się w miarę możliwości zdrowo odżywiać, w końcu wiedzę do tego potrzebną mam, na pewno jesienią wrócę do aktywnego uprawiania sportu, bo coraz bardziej zaczyna mi go brakować. Gdzieś po drodze były zajęcia fitness, calanetics, joga. nie ukrywam również, że dbam o swoje ciało również z zewnątrz, zresztą na moim blogu jest post o tym, jak walczę, o to, żeby skóra miała inny pesel niż moja metryka. Zainteresowanych zapraszam na mojego bloga, w zakładce Kosmetyki, kilka słów o tym jak to robię.









W tym cyklu przedstawiłam już blogi
1. Magdaleny Pińskiej "Lamodalena",
2. Jagi Janiak  Fashion50plus.pl 
3. Krystyny Kantowicz  Fashion Krynka's Way
4. Ven's Wife Style - Renaty Jazdzyk
5. Oli  Bonk z bloga Lumpola style

6. Marzeny Fabisiak Forties Style 
7. Beata Puma Romanek z bloga Beassimaa, wszystkie zdjęcia pochodzą z bloga Beaty, za jej zgodą.

Zapraszam Was do komentowania, zostawcie po sobie ślad Waszej wizyty, chciałam też bardzo gorąco wszystkim podziękować za przemiłe życzenia urodzinowe, które do mnie różnymi drogami internetowymi dotarły.

sobota, 19 sierpnia 2017

Black & white, czyli kardigan jak frak

Streestyle, czyli styl uliczny, po raz kolejny gości na moim blogu. Zestaw black &white, jest modny niezależnie od polecanych kolorów pantone na dany sezon, zawsze się obroni.
Jak wiecie nie raz pisałam o tym, że nie lubię rozpinanych swetrów, kardiganów etc, że praktycznie onych nie posiadam. Ale zmieniam zdanie na temat takich sweterków, bo właśnie kupiłam cudowny rozpinany sweter, który nie do końca jest swetrem, uszyty jest z dzianiny bukle, oraz bawełny, akrylu, skład jego składa się z pięciu składników, forma jest niesamowicie ciekawa, przypomina frak wykończony falbankami.
Od razu  nazwałam  go "cudaczkiem", oczywiście kupiłam go w SH, bo gdzie indziej mogłabym nabyć coś tak oryginalnego. Marka  Zone Blue Paris, po raz pierwszy gości w mojej szafie, mam nadzieję, że jeszcze coś znajdę tej firmy, bo jakość doskonała, a wzór bardzo ciekawy.
Zdjęcia robiliśmy tydzień temu, kiedy nie dokuczały upały, ale padał lekki deszcz.








Rękawy wykończone są bawełnianą tkaniną i zamkami błyskawicznymi, kardigan zapinany jest również na zamek błyskawiczny. Kołnierz może być ściągnięty, można go różnie układać.



W roli biżuterii, kolczyki pieski, oraz serce z cyrkonii, które tym razem zawiesiłam na grubym szytym rzemieniu, a tak przy okazji pochwalę się moimi rzęsami, które bardzo urosły mi po odżywce 4 Long Lashes.






Tył tego kardiganu jest również ciekawy, ściągany na dole, i właściwie pozbawiony włóczki.



Dziękuję za komentarz pod ostatnim postem, ciekawa jestem jak podoba Wam się mój cudaczek, czekam na wasze komentarz i opinie, pozdrawiam Was serdecznie.

kardigan -  Zone Blue Paris
jeansy - Next
buty - CCC
torebka - Mohito
fot. Sylwan