piątek, 20 października 2017

Dresslily fur waistcoat & lace.

Właśnie dotarła do mnie paczka i mój wyczekiwany futrzak.
Jest to cieplutka, futrzana kamizelka, idealna do jesiennych i zimowych stylizacji. Trochę się obawiałam, że przy moim wzroście, będę wyglądała jak kula śnieżna, ale nie jest tak źle. Futrzak ma czarno białe futerko takie jakie ma jenot, oczywiście jest sztuczne, ale przez taką kolorystykę będzie pasowało mi do wielu zestawów. Futrzaka zamówiłam w Dresslily, to moje pierwsze od nich zamówienie, jestem mile zaskoczona jakością, starannością wykonania.
Zdjęcia robiliśmy w słoneczny dzień, ale już po pracy, słońce jest już dość nisko i nie grzeje, raczej świeci. Kamizelka jest bardzo ciepła, mogłam więc pozwolić sobie na koronkową bluzkę pod spód.
Całą stylizację zachowałam w jednym stylu, jednej kolorystyce,  do koronki pasowały mi skarpetki kabaretki z dużymi oczkami, również z tego sklepu. Dla ożywienia całego czarno białego zestawu założyłam delikatne, zwiewne kolczyki piórka w niebieskim kolorze. Tym sposobem powstał mi misz-masz boho z elementami glamour.






I have just got a Dresslily parcel and my expectant furry waistcoat.
It is a warm, furry vest, ideal for autumn and winter styling. I was afraid that with my
height and type of figure, I would look like a snowball, but it is not so bad. The fur is black and white colour like raccoon dog fur, but of course is artificial. Such color will fit many sets. This is my first order from Dresslily, I am pleasantly surprised with the quality and careful craftmanship.
Pictures were taken on a sunny day, but after work, when the sun is quite low and does not heat up, but rather shines. The vest is very warm, so I could afford a lace blouse underneath.
All my styling was in one style, one color,
with lace big eyes socks, also from this shop. For the total black and white set, I wore a delicate, airy feather blue earrings. That way I got a mix of boho with glamor elements.


















Jeansy - Mingel Jeans
Koronkowa koszula/ lace - Pepper.corn
Szpilki/high heels - Ryłko
kolczyki/earrings - Dresslily
Skarpetki/socks - Dresslily
futrzak/fur - Dresslily
fot.Sylwan

czwartek, 19 października 2017

Silisponge, Vichy, Bourjois i wyprzedaż w Rossmanie

Dawno nie robiłam kosmetycznego postu, czas więc to zmienić, tym bardziej, że jeszcze trwa promocja w Rossmanie, na tzw. kolorówkę. Normalna promocja obejmuje 49% nawet na jeden produkt, ale jak pobierzemy aplikację na telefon, to przy zakupie minimum trzech wzrasta do -55%, jak dla mnie to super okazja by uzupełnić braki w kosmetyczce. Nie kieruję się ilością, nie robię zapasów, zawsze kupuję to, co mi się kończy, co będzie mi potrzebne. Poprzednia promocja była na wiosnę, ale rozdzielona na poszczególne tygodnie, raz były to pudry, bazy, raz szminki itd, teraz jest wszystko na raz, włącznie z lakierami do paznokci nawet hybrydowymi.
Tak więc kosmetyczkę zaopatrzyłam w nowe cienie, tusz, kredkę do oczu również białą, puder i korektor.
Niektórzy używają drogich kosmetyków, ja jestem zadowolona z tych ze średniej klasy cenowej, a firmy Meybelline, Bourjois, L'Oreal, Max Factor, Astor, są dla mnie odpowiednie jakościowo i cenowo.


Cienie są z Meybelline,  The Blushed Nudes, mają dużo kolorów, niektóre wydają się mocno perłowe, ale na skórze, aż tak się nie błyszczą, podoba mi się ich gama, zawsze można też je lekko zmatowić transparentnym pudrem. Ogólnie wizażystki podają, że po 40 powinno unikać się perłowych cieni, ale dużo zależy od kondycji skóry powieki, jedne kobiety mają na nich zmarszczki mając lat 40, inne dopiero jak mają 60, także zalecenia rozważajmy pod kondycję własnej skóry. Moje powieki jeszcze nie mają zmarszczek, więc czasami na specjalne wyjścia mogę takich cieni użyć.
Nowością dla mnie jest też biała kredka z Miss Sporty do malowania wewnętrznej powieki, tzw linii wodnej, chciałam kupić z mojej ulubionej L'Oreal ale białej nie było, kupiłam oczywiście czarną.


Polecam też transparentny puder w naturalnym kolorze z Max Factor, jest pięknie matujący, ale lekki, zresztą o Max Factor, zrobię osobny post, czytałam jego biografię, i szczerze każdemu polecam tą książkę. Jako ciekawostkę dodam tylko, że to jemu właśnie zawdzięczamy makijaż, że był prekursorem wszystkich kosmetyków do makijażu i tak jak w modzie Coco Chanell zrobiła rewolucję, tak on uczynił ją na polu kosmetyków upiększających.



Ciekawym produktem jest korektor pod oczy, stosuje się go w przypadku ciemnych cieni pod oczami, do tej pory, nie używałam korektora, ale coraz częściej takie cienie mi się zdarzają, więc go kupiłam. Sprawdza się również punktowo na niewielkie przebarwienia, dobrze kryje.


Tą kredkę kupiłam w Avon, jest to biała konturówka do ust, ale nie jest to zwykła biała kredka, ona uzupełnia bardzo drobne zmarszczki w okół ust, uszczelniając je, co powoduje, że szminka nam się nie rozmazuje, nie robią się cieniutkie kreseczki. O tej kredce przeczytałam na czyimś blogu kosmetycznym, ale nie pamiętam, którym, postanowiłam wypróbować na sobie. Kredka jest wykręcana, prawie jej nie widać po nałożeniu, ale się sprawdza, szminka trzyma się idealnie, polecam.


A teraz chciałam Wam napisać o podkładach, jeszcze rok temu, nie używałam żadnych, kiedyś tam w młodości kupiłam fluid, który mnie skutecznie odstraszył na parę lat. Cera dojrzała wymaga innego traktowania jak cera młoda, pojawiają się niedoskonałości, drobne przebarwienia, należy więc zadbać o jej ładny i zdrowy wygląd. Zresztą planuję zrobić post o makijażu kobiety dojrzałej, a teraz wracając do podkładów, mam dwa. Jeden z firmy Vichy jest mocny, dobrze kryje, ale jest dość gęsty i ciemny mimo jasnego koloru. Drugi mam z Max Factor 3 in 1,  poza fluidem, w jego skład wchodzi baza pod makijaż oraz korektor. Mnie odpowiada, jest lekki, ładnie rozprowadza się na skórze.
W tamtym roku modne były okrągłe, stożkowe gąbeczki do makijażu w tym pojawiły się silikonowe Silisponge. Znacie ten produkt?



 Silsponge łatwo rozprowadza fluid na twarzy, dopasowując się do kształtu i zakamarków twarzy, przy jego pomocy, nakłada się mniej preparatu, cienką warstwą, jest łatwy w utrzymaniu w czystości, bo można go po każdym użyciu umyć wodą. Gąbeczki makeup blender,  zwane popularnie "jajo" zużywały dużo podkładu, ciężko je było domyć do całkowitej czystości, mnie bardziej pasują te silikonowe aplikatory.





Dziękuję za komentarze pod ostatnim postem, czekam na dzisiejsze, zapraszam do wyrażania swoich opinii, ciekawa jestem czy znacie wszystkie produkty z tego postu. Pozdrawiam
fot. Ja :)

poniedziałek, 16 października 2017

Blue shoes - niebieskie czółenka

Od dawna szukałam butów w typie czółenek, ale na niskim obcasie. Tak w ogóle to chciałam, aby obcas był z wysokością 5-6 cm,  ale nie szpilka, tylko słupek, but do noszenia na co dzień, do pracy, po zakupy, na spacer.
Nie zawsze mam ochotę zakładać szpilki, kiedy wiem, że czeka mnie dużo chodzenia, lub że nie zmienię tych butów w pracy, warto wtedy założyć buty na maksa wygodne. Całkowicie płaski obcas, też nie jest wygodny, przynajmniej dla mnie, dlatego nie zawsze też stawiam na buty sportowe, natomiast obcas takiej wysokości jest wysokością optymalną. Zresztą w biznesowym dress codzie, też nie zaleca się noszenia niebotycznie wysokich szpilek, nie kojarzą się z profesjonalizmem, a właśnie poleca się obcasy do wysokości maksymalnie 8 cm. Nadal szukam jeszcze klasycznych mokasynów na niewysokim obcasie, z obszyciami, wsuwanych, takich, jakie były  kiedyś modne.
Te buty wybrałam ze sklepu Verini, bardzo podoba mi się ich intensywnie niebieski kolor, pasują do jeansów zarówno jasnych jak i ciemnych. W połączeniu z tradycyjnym trenczem i granatowym swetrem, stworzyłam zestaw typowo streestylowy.
Nazwa dzisiejszego postu, jak najbardziej pasuje do tych butów, a pamiętacie taki utwór Elvisa Presleya?






 Te buty, wykonane są z ekologicznego materiału przypominającego zamsz, starannie wykonane, wygodne, i po prostu ładne. Zaokrąglone czubki skracają optycznie stopę, z kolei ich niewysoki i stabilny obcas, dobry jest nawet dla osób z nadwagą. Obcas ma wysokość 5,5 cm. Obuwie damskie, poza tym, że jest ładne, powinno być jeszcze wygodne, osobiście mam kilka par butów do siedzenia :) ha ha













Reszta mojego zestawu już tu była, zarówno płaszcz, sweter jak i spodnie już  Wam pokazywałam. Nowością jest piękny  jedwabny szaliczek w koty, która bardzo ożywia tą stylizację, niestety ma odprutą metkę, więc nie pamiętam producenta.
Szukam jeszcze ciekawych botków na jesień, te które mam są typowo zimowe, ocieplane, albo całkowicie letnie, bez palców. Niedawno prezentowałam Wam botki, i wiele z was pisało, że botki nie są dobre dla każdego, a ja myślę, że to zależy od ich kroju, fasonu i obcasa. Osobiście lubię nosić botki, szczególnie do samochodu. Duży wybór botków damskich jest również na stronie sklepu, skąd są te moje czółenka.

Buty - Vices, sklep Verini.pl
Jeansy - Flash Denim 
Trencz - H&M
Sweter - Butik
Torba - Esmara Heidi Klum
szaliczek - nn
Fot. Patryk i Sylwan

Zapraszam do komentowania, pozdrawiam i bardzo dziękuję za komentarze pod ostatnim postem

czwartek, 12 października 2017

Róż, khaki i pan(t)cerka

Spopielały róż tzw. indyjski jest kolorem spokojnym, pasującym do brązu, beżu i szarości. Bluzeczkę w tym kolorze dostałam w prezencie, jest delikatna, szyfonowa i ozdobiona złotą pancerką. Dla niewtajemniczonych to gruby łańcuch ozdobny ze spłaszczonych ogniw, często takie łańcuchy wykorzystywane są do torebek, garsonek,  chętnie też taki rodzaj łańcuszków noszą mężczyźni. Bluzeczka jest asymetryczna, z dłuższym tyłem. Patrząc na nią stwierdziłam, że charakteru nada jej kolor khaki i męska koszula na wierzch. W towarzystwie ramoneski i szpilek z panterką nabrała charakteru rockowego.
Koszulę khaki pokazywałam Wam miesiąc temu, ale wtedy była ze spódniczką.







Skoro przy bluzce jest pancerka, to nie mogło jej zabraknąć w postaci bransoletek i torebki z takim łańcuszkiem. Powstał zestaw typowo streestylowy, casualowy, taki, w którym możemy pójść na spacer i na kawę z koleżanką. Dodatki złota i delikatnej bluzeczki nadaje temu zestawowi nieco stylu glamour. Kiedyś bardziej poszczególne style różniły się od siebie, dziś się zacierają i często łączy się chic z boho, glamour ze sportem czy rockiem.







Wiem, że wszystkie warstwy o różnej długości optycznie poszerzają, ale przy niezapiętej koszuli i kurtce, różowy klin bluzeczki  wydłuża nam sylwetkę, także te poziomy i piony się zrównoważyły. A ubieranie się na cebulkę, jest wygodne i ciepłe.






 Ramoenska - Miranda & Moca, bluzeczka - Atmosphere, Szpilki - Heidi Klum Esmara, Jeansy - Denim,
Koszula - Zara, torebka - Heidi Klum Esmara

fot. Sylwan