piątek, 28 października 2016

Żakardowy płaszcz

Marzyłam o takim płaszczu od dawna, o innym od innych, eleganckim, ale z pazurem. Dlatego, kiedy go zobaczyłam na stronach sklepu Bonprix, od razu wiedziałam, że ten płaszczyk musi zamieszkać w mojej szafie. Sami zobaczycie dlaczego uważam, że jest wyjątkowy :)





Płaszcz ma różne struktury tkanin, jest ciekawie połączony, każdy guzik jest inny. Tkaniny są tkane jak na tkaninach obiciowych, mąż stwierdził, że przypomina kanapę, a syn, że zasłony. Ale obaj stwierdzili, że jest fajny, inny. Splot żakardowy bardzo mi się podoba. Kolory które wybrałam, bo były w innej gamie kolorystycznej, bardzo mi pasują do wielu innych elementów mojej garderoby.



 Miejscem zdjęć był nasz park, tak piękny teraz. Trafiliśmy na lekki wiaterek i cały czas spadające liście, kilka udało się uchwycić w obiektywie. Autorem dzisiejszych zdjęć jest mój starszy syn, to z nim byłam na spacerze, wreszcie przyleciał na kilka dni.


Ponieważ płaszcz sam w sobie jest dość oryginalny i kolorowy, postawiłam dziś na delikatną biżuterię, bransoletka wykonana jest przeze mnie z hodowlanych pereł. Pierścionek już tu nie raz był, pamiątka po mamie, starszy ode mnie. 




 Fajny jest duży kołnierz w stylu lat 70, tkaniny są dobrej jakości,  cały płaszcz jest naprawdę starannie wykonany, co jeszcze podoba mi się w tym sklepie? to, że jest pełna rozmiarówka od 34 do 52. Mój płaszcz to rozmiar 38, o ile bluzki i sweterki noszę 36, to wierzchnie ubrania kupuję w nieco większym rozmiarze, przecież nie noszę ich na gołe ciało.





Tym razem dla ożywienia całości założyłam czerwone buty, ale doskonale ten płaszczyk wygląda ze szpilkami i sukienką, z biała koszulą, z czerwonymi spodniami, pasuje praktycznie do wszystkiego i nie raz tu się znajdzie.

 A teraz przedstawiam mojego starszego syna Patryka, który towarzyszył mi na spacerze i który jest autorem tych zdjęć.




 Jak bardzo cieszy się mamusia z przyjazdu dziecka, widać to w moich oczach.




Tu Patryk wpadł na pomysł i szedł równo ze mną, robiąc zdjęcia.


 Na ten niebieski sweterek, założyłam ciekawy agat. Ostatnio coraz bardziej podoba mi się minimalizm w biżuterii, chyba się starzeję :)



I jak podoba się Wam ten płaszczyk?

Spodnie - Zara
Sweterek - Butiq
Torebka - Borse in Pelle Vera Pelle
Buty - Goodin Vera Pelle

fot. Patryk

wtorek, 25 października 2016

Złota jesień - Golden autumn

Złota jesień, taką lubię, piękną, ciepłą i kolorową.  Lubię wtedy spacerować, zbierać liście i kasztany, zachwycać się kolorami, łapać promyki, niestety, częściej jest szaro, ponuro i deszczowo, dlatego jak tylko jest taki dzień to korzystam z obcowania z przyrodą. Niedziela była piękna, nie tracę nadziei, że jeszcze będą takie dni.
Stylizacja, teraz prawie nikt, nie mówi, że się ubrał, tylko każdy się wystylizował, fryzjer nas stylizuje, manikiurzystka, też ma w nazwie stylizację paznokci, takie czasy. Więc moja stylizacja jest prawie zwykła, biały sweterek osobiście kiedyś tam wykonany, beżowa skórzana marynarka, i ładna chusta z kolorami, które to wszystko łączą. Chusta jest o tyle ciekawa, że ma dobry skład, 60% wiskoza, 40% jedwab, minus, że się gniecie i zsuwa z ramion, dlatego postanowiłam ją przytrzymać przy sobie paskiem w talii. Kiedyś często tak nosiłam pasek; na marynarki, na płaszcze, przytrzymywały szale i chusty. Mąż jak zobaczył tą chustą zapytał się czy to obrus, czy bieżnik, ot mężczyźni.



Przeważnie nie noszę czapek, ale tym razem postanowiłam założyć do tego zestawu czapkę gawroszkę ze sztruksu. Gawroszka to nazwa pochodząca z Francji, która określa czapkę, jak i apaszkę z jedwabiu, przeważnie ręcznie malowaną. Gavroche'a określano ulicznikiem, przeważnie paryskim, stąd ta nazwa.
Jeśli chodzi o takie czapki, wykonywane były z każdego rodzaju materiału, od skóry począwszy, a na lnie skończywszy. W latach 70 noszona zarówno przez kobiety jak i przez mężczyzn.
























 Skórzana marynarka - Lindex, torba - Vera Pelle, buty - CCC, spodnie - Next, chusta - lokalny butik

sobota, 22 października 2016

Sukienka ręcznie robiona - dress handmade

Mamy deszcz, możemy planować sobie, że  w weekend zrobimy kilka sesji, pójdziemy na spacer, a potem przychodzi wolne razem z deszczem. Jesień niestety ma więcej deszczowych dni, niż słonecznych, ale co możemy na to poradzić? Najlepiej nie marudzić, ubrać się odpowiednio do aury, wziąć parasolkę i zrobić to co się zaplanowało.
Taki mały deszcz nie może pokrzyżować moich planów, nie wieje, nie jest zimno, niedługo będzie gorzej.


Parasolka jest teraz nieodzownym elementem garderoby, w naszych sklepach niestety nie ma dużego wyboru kolorystycznego, moja kupiona została na e-Bay, oj dużo było wzorów oryginalnych, ciekawych, wesołych. Moja parasolka jest dość głęboka, więc wiatr jej nie wyłamuje, a przez to, że ma przezroczyste panele, nie zaciemnia twarzy. Przy wyborze parasolki, ważne jest, jak jej cień pada nam na twarz. Dobrze jest przy kupowaniu, rozłożyć ją i zobaczyć w lustrze, jak wyglądamy.



Dzisiejszy zestaw jest czarno-czerwony. Głównym punktem tej stylizacji jest sukienka robiona ręcznie na drutach przez moją mamę. Odziedziczyłam ją po niej, kiedyś nosiła ją mama, dzisiaj ja, tak więc mam na sobie perełkę vintage.
Moja mam była pasjonatką robienia na drutach, nauczyła mnie i moje siostry tej sztuki. Brakuje mi teraz czasu nad drutami, bardzo lubiłam sobie coś dziergać, tworzyć niepowtarzalne ubrania, druty mnie uspokajały, ale niestety teraz mam zakaz, ze względu na kręgosłup.
Mama uwielbiała robić sobie całe zestawy, garsonki, sukienki, swetry, kamizelki. Obrabiała całą rodzinę. :)


Ta sukienka ma ciekawy wrobiony wzór w ślimaczki i liście. Jest luźna, z długim rękawem. Moda powraca, obecnie modne są wielkie swetry i sukienki robione na drutach, lub tak wyglądające.



Ożywieniem tego zestawu jest czerwona torebka i czerwone kolczyki.





Ponieważ sukienka jest przed kolano, a padało, idealne do tego zestawu okazały się wysokie kozaki.













Sukienka - ręcznie robiona przez mamę, Płaszcz - Zakłady Futrzarskie Kurów, 
kozaki - Carinii, Torebka - Vera Pelle, parasolka - eBay, kolczyki - Londyn
fot. Sylwan