sobota, 30 kwietnia 2016

Płaszcz ombre czerwono-czarny.

Witajcie, nie mam wolnego weekendu, dla mnie tydzień, jak tydzień, dziś też pracowałam, w poniedziałek też pracuję. Nie jest mi więc tak bardzo żal, że pogoda nas nie rozpieszcza. Ten kwiecień był chyba najzimniejszy od 3 lat. Dni ze słońcem i ciepłem można policzyć na palcach jednej ręki.
Przedstawiam Wam fajny płaszczyk, który mam ze sklepu Bonprix. Bardzo mi się spodobał, więc mimo, że się ma na lato, zamówiłam go teraz, bo potem może go  nie być.

piątek, 29 kwietnia 2016

Sól sycylijska i domowe spa


Każda z nas, nawet jak nie pracuje zawodowo potrzebuje chwili odpoczynku, wytchnienia, relaksu.
Żyjąc intensywnie na 200%,  czasami musimy zafundować sobie relaks i luksus w jednym.

czwartek, 28 kwietnia 2016

XIV Fashion Week Poland - Fashion Philosophy - Okiem dojrzałej blogerki

Po raz pierwszy miałam przyjemność być na Fashion Week Poland. W tamtym roku byłam na Fashion Week w Paryżu, więc musiałam być wreszcie na polskiej edycji Fashion Week.
Zawsze jakoś mi się nie składało, termin pokazów mi nie odpowiadał. W tym roku postanowiłam skorzystać z akredytacji i pojechałam do Łodzi na Fashion Week, 14 już edycję. Przy tej okazji spotkałam kilka znanych mi blogerek i blogerów z ekranu monitora. Jeśli zach chodzi o organizację, to mnie osobiście brakowało szatni, wszędzie musiałam chodzić z kurtką, showroom z kolei był pod namiotem, gdzie było dość zimno i właściwie to tył showroomeczek, bo zaledwie kilka stoisk.
W press roomie, można było dostać kawę, wodę lub bardzo dobre wino Carlo Rossi.
Pokazy miały duże opóźnienie, ale w Paryżu też o ile dobrze pamiętam, pokaz Armaniego miał zacząć się o 18-tej, a o 19 jeszcze podjeżdżali celebryci i goście. Zaczął się o 20-tej.

Moja relacja będzie podzielona na dwie części, mam bardzo dużo zdjęć i chcę się z Wami nimi podzielić.

niedziela, 24 kwietnia 2016

Kobaltowa ramoneska i Fashion Week

W piątek i sobotę byłam na Fashion Week w Łodzi na 14 edycji. Dostałam akredytację, więc, musiałam tam być. Będzie o tym osobny post, muszę ochłonąć, uporządkować pokazy i fotografie. Pojechałam razem z bratanicą Klaudią, która również jest blogerką i prowadzi blog Majniaki, jest autorką zdjęć tej sesji.


Będąc w Łodzi, chciałam bardzo wykorzystać plener i zrobić sesje na tle ul. Piotrkowskiej.
Na pokaz założyłam kombinezon, a na drugi dzień czyli sobotę postawiłam na białą koszulę, która już tu była, porwane boyfriendy i kurteczkę - kobaltową ramoneskę.  Czekałam na nią do ostatnich godzin przed wyjazdem. W piątek rano przyniósł mi ją kurier, a w południe wyjeżdżałam. Zamówiłam ją tydzień temu,
ze sklepu Bonprix, w zakładce kurtki i płaszcze. Bardzo mi się spodobała. Uwielbiam ramoneski, ale w tym kolorze jeszcze nie miałam. Głęboki kobalt bardzo pasuje mi do szpilek, które już mam, oraz do wielu zestawów, zapewne nie raz się tu pojawi. I najważniejsze, jest bardzo w moim rockowym stylu.

środa, 20 kwietnia 2016

Zielono mi....

..."Zielono mi, i spokojnie", jak kiedyś śpiewał Andrzej Dąbrowski do pięknego tekst Agnieszki Osieckiej.

Na taką niedzielę czekałam. Temperatura 27 stopni w cieniu, lekki wiaterek i słoneczko.
Po całym ciężkim tygodniu pracy, bo ostatnio mam sporo zleceń, z czego oczywiście bardzo się cieszę, ale nawet pracoholik jest zmęczony, bardzo chciałam odpoczynku. Tym bardziej, że w sobotę jeszcze miałam wyjazd do Warszawy i również spotkanie z klientką.
Potrzebowałam odpoczynku i relaksu, a że przyleciał starszy syn w odwiedziny, postanowiliśmy pojechać do Nałęczowa do Spa. Spędzić rodzinnie i relaksowo tą niedzielę. Patryk zabrał też dzieciaczki i pojechaliśmy. Umówiliśmy się też na miejscu, z moim bratem i jego wnuczką. Wesoły spacer z taką gromadką.
Nałęczów wielbię sentymentem, chodziłam tu do liceum plastycznego.

Park o tej porze roku jest taki śliczny, świeży, zielony, kwitnący. Mimo, że chodziłam tu do szkoły lata świetlne temu, park nie zmienił się wcale, jakby ktoś zaczarował czas.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Boskie ciało - laser Light Sheer Desire

Boskie ciało.
Każda z nas chciałaby takie mieć, ale dla każdej z nas, boskie ciało może oznaczać co innego.
Dla młodej dziewczyny to proporcje, szczupła sportowa sylwetka, piękna cera i skóra.
Dla kobiety dojrzałej - to ciało zadbane, dopieszczone, odżywiona i zadbana skóra, a jak się jeszcze uda poprawić trochę urodę i sylwetkę, to już jest super.
Jako młoda dziewczyna sporadycznie korzystałam z salonów kosmetycznych. Nie miałam takiej potrzeby. Byłam szczupła, wysportowana, nie miałam problemów z cerą, chodziłam więc od wielkiego dzwonu, przed jakimś ważnym wydarzeniem.
Z biegiem lat, moje potrzeby wzrosły i salony takie odwiedzam regularnie, choć bez przesady.
Od dawna szukałam salonu, który wykonuje depilację, laserową.
Mam już dość golenia nóg, depilowania woskiem, o depilatorze nawet nie wspominam, próbowałam raz

czwartek, 14 kwietnia 2016

Ciepłe i zimne

Pamiętacie zabawę z dzieciństwa w ciepło i zimno. Lubicie ciepłe, czy zimne kolory. A lubicie ciepłą szarlotkę z lodami? Ja bardzo, chociaż jadam sporadycznie, bo ogólnie nie jem słodkości. Nie dlatego, że liczę kalorię, tylko że słodkości są za słodkie :) ale raz w roku, się skuszę.
Dzisiaj chcę przedstawić zestaw łączący ciepłe i zimne kolory. Kiedyś takie zestawy były nie do pomyślenia. Nie łączyło się zimnych kolorów z ciepłymi, ani w modzie odzieżowej, ani w wystroju wnętrz. Dzisiaj projektanci coraz częściej sięgają po takie niekonwencjonalne zestawy. Przykładem tu jest moja dzisiejsza torebka, w kolorze błękitu ze złotymi, a nie srebrnymi okuciami.
Dlatego pomyślałam sobie, że fajnie ociepli ten zestaw, koralowa koszula i kobaltowe szpilki.
A Wam jak się taki zestaw podoba ? Mnie bardzo spodobała się ta koszula, z cieniutkiej bawełny, co prawda trochę się gniecie, ale naturalne tkaniny tak mają, poza tym kolor na żywo, jest dużo ładniejszy niż na fotkach.














Dostałam fajny naszyjnik od syna, z dwukolorowymi łańcuszkami, srebrnym i złotym,
oraz kryształem, podobno to mój kamień.


Do kobaltowych szpilek, dobrałam sobie granatowy tusz do rzęs.



Spodnie - Zara
Szpilki - Atmosphere
Koszula - Quiosque
Kurtka - Zara
Torebka - New Look
Naszyjnik - Claire's

Fot. Sylwan

niedziela, 10 kwietnia 2016

Trencz i Reebok - casual look.

Kiedyś płaszcze typu trencz, nosiło się wyłącznie do pantofli, czółenek, mokasynów. Dzisiaj nikogo to już nie dziwi, że do klasycznego płaszcza zakładamy sportowe obuwie. Czasy się zmieniają, co mnie bardzo cieszy. Lubię obuwie sportowe, do codziennego chodzenia, do pracy.




Mój trencz, to typowy klasyk, pod względem kroju i koloru. Dwurzędowe guziki, szerokie klapy, pasek. Płaszcz jest cieniutki, co prawda ma podszewkę, ale jest typowo wiosenno-letni. Kolor jasnego beżu, też wpisuje się w kolorystykę tych pór roku, i pasuje do wielu stylizacji.




Buty to mój ostatni nabytek. Szukałam bardzo wygodnych, które wykorzystam na moje treningi nordic walking. Te które kupiłam w tamtym roku są letnie, marzły mi stopy. Poza tym nie raz, rano jest mokry asfalt, więc tamte robiły mi się poplamione, wilgotne po wierzchu. Musiałam koniecznie kupić skórzane.
Te też mają specjalną wkładkę, przez co mają dobrą amortyzacje, są idealne na szybkie marsze i zwykłe chodzenie. Chodzenie w nich jest naprawdę komfortowe. Dodam tylko, że mój post nie jest sponsorowany i wychwalam je wyłącznie bo na to zasługują. :)










Bluzka też zasługuje na uwagę, mam ją już od roku, ale jeszcze Wam jej nie prezentowałam, jakoś nie było okazji. Cieniutka, letnia, typu nietoperz. Bardzo prosty krój, jakby do prostokąta doszyć rękawy to otrzymamy taką bluzkę. Lubię takie bluzki. Skład przędzy też dobry, bo 50% to bawełna.





Bluzka - Zara
Spodnie - Zara
Trencz - H&M
Buty - Reebok
Torba - Stradivarius

środa, 6 kwietnia 2016

Sport i elegancja w stylu vintage

Dzisiejszy zestaw jest kolejnym przykładem, pokazania tych samych ubrań w innej odsłonie.
Tym samym pokazuję Wam, że z kilku sztuk garderoby, możemy stworzyć kilkanaście zestawów i za każdym razem wyglądać inaczej.
Płaszcz w drobną biało-czarną krateczkę gościł tu już kilka razy, po raz pierwszy przedstawiłam go w towarzystwie różu (tu), potem był w zestawie ze spódnicą i kolią w wersji eleganckiej (tu), oraz do zestawu back-to-black. Za każdym razem, stylizacja wyglądała inaczej.
Płaszcz ten jest w stylu vintage, a taki krój nie wychodzi z mody.


Drugim elementem, który już tu był jest sukienka w kolorze marsala, burgundu, jak zwał tak zwał, dla jednych to kolor buraczkowy, dla drugich wiśniowy. Sukienka była pokazana też zimą, ma sportowy krój,
i w zależności od dodatków też można ją różnie przedstawić, może być noszona zarówno do pracy jak i na spotkanie przy kawie.



Tym razem postawiłam na prostotę, srebrną biżuterię, rajstopy częściowo kryjące 30 DIN, klasyczne szpilki i kuferek z białymi elementami wykończenia. Niestety na części zdjęć jest tyłem.






 Zamek, klamerki i napy są w kolorze oksydowanego srebra, i dobrze współgrają z kolorem sukienki
jak również ze srebrnym naszyjnikiem i kolczykami.







 Wg mnie ta stylówka ma elementy klasyczne, ale absolutnie nie jest nudna, pokazuję więc, że można łamać stereotypy i łączyć ze sobą sport i klasykę.