wtorek, 12 stycznia 2016

FUTRO - tak, czy nie ! Fur yes or no

Już dawno zbierałam się z poruszeniem tego tematu. Wiem, że może być on, przysłowiowym kijem w mrowisko, ale że bloguje już prawie dwa lata, uważam, że czas najwyższy.
Ciekawa jestem Waszego zdania, jak wy podchodzicie do sprawy futra. Czy macie i nosicie futra naturalne, czy może wolicie sztuczne.
Od początku świata, człowiek okrywał się zwierzęcą skórą, początkowo nie miał wielkiego wyboru, jeśli chodzi o tkaniny, a warunki atmosferyczne temu sprzyjały, poza tym, polował na zwierzęta, zjadał je, a skórę wykorzystywał. Przez wszystkie wieki, futra były noszone, kiedyś były wyznacznikiem bogactwa, przynależności, królowie i książęta nosili najdelikatniejsze i najdroższe.
W drugiej połowie  XIX w, francuska firma Revillon, rozpoczęła produkcję wyrobów z futra, traktując ten rodzaj materiału jako tkaninę, odbiorcami w głównej mierze były oczywiście kobiety.
Do dziś dnia naturalne futro jest wyznacznikiem bogactwa, elegancji, futra z norek, gronostai, lisów, często goszczą na szyjach aktorek na rozdaniu Oscarów, czy innych galach.
Sztuczne futro pojawiło się dopiero w latach 50-tych ubiegłego wieku.
Z biegiem lat i świadomości społeczeństwa dotyczącej hodowli zwierząt na futro, zaczął się ruch obrony zwierząt, zaczęła to obrończyni praw zwierząt Brigitte Bardot. W 1980 roku powstała organizacja PETA.
Dołączali się znani celebryci, aktorzy, modelki, zaczął się medialny szum, który trwa do dziś.

Futro sztuczne, też  jest piękne, dobrze wykonane nie różni się od futra naturalnego, poza ceną oczywiście.
Niestety wielu znanych projektantów; Fendi, Isabel Marant, Dior, Emilio Pucci, Valentino, Roberto
Cavalli, woli futro naturalne, bo ładniejsze, bo szlachetniejsze, bo szybciej ulega biodegradacji.

fot. internet

Madonna od lat jest wegetarianką, nie sądzę by założyła naturalne futro, jak widać sztuczne też może być ładne i nie kiczowate, jak niektórzy uważają.

Niestety ja wegetarianką nie jestem, nawet kiedyś próbowałam nie jeść mięsa, wytrzymałam tydzień. Lubię mięso, i nic na to nie poradzę. Dlatego dopuszczam  w swoim umyśle, skóry ze zwierząt, które człowiek zjada. Noszę buty, torebki, płaszcze, kurtki,  paski ze skór świni, cielaka. Mięso i tak zostało zjedzone, więc skóra po prostu nie zostanie zmarnowana. Idąc tym tokiem myślenia, dopuszczam również kożuchy i futra z królika, bo mięso tych zwierząt, również jest spożywane. Głupotą byłoby te skóry po prostu zniszczyć.
Rozumie Eskimosów, że noszą naturalne skóry, jest tam strasznie zimno, poza tym, też noszą skóry ze zwierząt, które zjedli.
Może mi ktoś powiedzieć, że to pruderia, zakłamanie, że brak konsekwencji w myśleniu i działaniu.
Ja podchodzę do tego w mój sposób myślenia.
Pamiętam, że kiedy miałam 5-6 lat, do mojej prababci przychodziła, jakaś daleka krewna, która miała skórę czarnego kota zawiązaną na krzyżu, żeby jej ten biedny kot nerki grzał. Bałam się jej,  uciekałam jak tylko przychodziła.
Kot nas grzeje, ale żywy, tak samo jak i pies.

fot.faszyn.com


fot. www.ladypetite

fot. groszki.pl
fot. Cappotti

Trudno, jak już ktoś ma futro, które kupił lata temu, i ma ochotę je nosić, niech je nosi, nie obleje go farbą, ale jeśli choć przez chwilę zastanowi się nad losem zwierząt, przy zakupach, będę mu wdzięczna.
Według mnie sztuczne futra też mogą być piękne, też grzeją, a że tak szybko nie rozłożą się na czynniki pierwsze, rajstopy czy biustonosz, też tak szybko się nie rozłoży i tym nikt się nie przejmuje.

A teraz kolekcja futer naturalnych, Naomi początkowo, występowała w akcji PETA, a potem reklamowa to futro.


Gucci

fot. Rosomak

Roberto Cavalii

Roberto Cavalii

Szkoda mi zwierząt, które żyją tylko po ty, by je obedrzeć ze skóry. Warunki w jakich się je trzyma, są straszne, w metalowych klatkach, non stop na powietrzu, żeby futro było grube, gęste. Na koniec więc zwierzęta, które nosicie na sobie.




Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym poście pochodzą z internetu.



22 komentarze:

  1. Nic tak nie grzeje jak naturalne futro :). Odkąd noszę kożuchy nie marznę :). Jestem przeciwniczką hodowli i zabijania zwierząt tylko dla futra :). Dlatego wybrałam kożuch :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak napisałam kożuch może być alternatywą, ale niestety widziałam kożuchy z kołnierzem z lista.

      Usuń
  2. Dla mnie noszenie na sobie skóry zdartej z jakiegoś stworzenia - nie od przyjęcia, totalne obrzydzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mam, może nie brzydzę się, ale jest mi bardzo przykro

      Usuń
  3. Mam takie samo zdanie jak Ty na ten temat:)
    Wiele zagorzałych przeciwniczek naturalnych futer, a do tego wegetarianek, nosi bez mrugnięcia okiem buty i torebki z prawdziwej skóry;)
    Nie wpadajmy w przesadę. Tez jem mięso i też uważam, że wykorzystywanie skóry z tych zwierząt jest ok.
    Niestety jesteśmy z natury mięsożercami.
    Natomiast hodowanie zwierząt tylko dla ich futra, to jak dla mnie okrucieństwo....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tara, bo nie należy popadać w skrajność. Podpisałam ostatnio petycję "Otwartych klatek", futro najpiękniej wygląda na zwierzęciu.

      Usuń
    2. Dokładnie. Trzeba być realistą:)

      Usuń
  4. hej, jestem za sztucznym futrem, piekne inspiracje. Pozdrawiam i zapraszam na www.lap-stajla.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że eco futerka są spoko. Nie mamy przecież takich mroźnych zim więc nie kupujmy futer dla szpanu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z przykrością muszę stwierdzić, że niestety dobrze uszyte futro naturalne może wyglądać pięknie na kobiecie. Niemniej nie potrafiłabym nosić takowego z dwóch powodów. Po pierwsze zbyt kocham zwierzęta, a po drugie noszenie tak kosztownych rzeczy wydaje mi się nieetyczne w stosunku do ludzi, którzy nie mają na chleb. Zbyt dużo mam empatii niestety. Sztuczne futra są tanie i zabawne. Fakt zbyt długo ulegają degradacji, ale ludzie produkują dużo innych trudno rozkładających się śmieci. Niestety nie na wszystko mamy wpływ. Mięsko lubię, skórzane buty kocham. Nie obleję farbą nikogo kto futro posiada, bo to jego życie, jego pieniądze i jego sumienie. Świata nie zbawię. Wegetarianką nie zostanę, kapci z łyka nie zrobię. Staram się tak żyć, żeby krzywdy nikomu nie zrobić, a moje zwierzaki mają dobre życie i niech tak pozostanie. Pozdrawiam Danka PS. Dzięki za rozmowę. Fajnie się gadało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w całości ZA! - Ale granatowe futro z kóz posiadam, jeszcze z ostatnich lat PRL-u.
      I nie mam zamiaru go wyrzucać, jest leciutkie i cały czas modne.
      Ci przeciwnicy futer, to tak trochę dla szpanu, nie mają jak zaistnieć, to buch - straszni obrońcy zwierząt.
      Ale prawdziwe futra, jakoś tak zwyczajnie przestały mi się podobać.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Dla mnie futra jak najbardziej na tak,oczywiście te eko :)
    Pozdrawiam serdecznie, mój blog/KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś tak, skomentowałam pod czyimś komentarzem.
    Pozdrawiam Marzenko.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam jeszcze stare futerko z królików (produkt uboczny działań konsumpcyjnych) farbowane na szare norki ale jakoś go już nie używam, noszę natomiast sztuczne ale poszukuję futerek produkowanych w Belgii lub we Włoszech bo tam sztuczne są najładniejsze i bardzo lekkie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mam futra, nie miałam i nie będę miała, nawet jeśli wygram w totka i będę nieprzyzwoicie bogata. Uważam, że futro jest własnością zwierząt i to one w nich wyglądają najpiękniej. Uważam też, że w futrze wygląda się karykaturalnie bez znaczenia kto je uszył. Tak samo nie obleję farbą nikogo, bo nie mnie oceniać i sądzić ale twardo obstawiam, że futro należy do zwierząt nie do ludzi. Lubię za to skórzane buty i torebki, nie pogardzę kurtką, chociaż to też pochodzi ze zwierząt, jednaj taka skóra jest odpadem ubocznym, chociaż też mam małe ale co do jedzenia mięska. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam Tylko Futro sztuczne I Tak pozostanie. Mieso Jem a skorzane torebki, buty I Paski posiadam jak duza wiekszosc Z Nas. Jednak uwazam ze hodowanie zwierzat Tylko dla ich futra jest bardzo okrutne I nieetyczne.

    OdpowiedzUsuń
  12. Sama nie wiem... Każdy ma swoje przekonania i należny je szanować.Sama mam i sztuczne futerka i futerko z królików...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko, królik został zjedzony, więc futerko z niego, to w ramach nie marnowania skóry. Też królicze kiedyś miałam, ale teraz nie mam żadnego prawdziwego.

      Usuń
  13. Mam jedno prawdziwe, pisałam o tym na blogu, prezent od męża...
    I kilka sztucznych. Sama nigdy nie kupię prawdziwego. Niech liski i inne zwierzaki hasają wolne.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Chcemy przesadzić nic. Moim zdaniem jest, futro zawsze było częścią naszej mody, a my również Beiben go. Ja dużo futra z lisa na rysia, norek do Ocelot i lubię nosić futro. Futerko nie jest dla mnie, lubię przyrodę i prawdziwych futer

    OdpowiedzUsuń