sobota, 30 stycznia 2016

Autobiografia Beaty Tyszkiewicz - "Nie wszystko na sprzedaż"

Miał być post ze stylizacją i spacerem, ale plany sobie, a życie sobie. Nie wychodzę z domu, zostałam uziemiona przez siły wyższe, czyli chorobę. Nie będę się nad sobą rozczulała, jednak, żeby nie było zbyt wielkiej przerwy w blogowaniu, będzie znowu post literacki.
O tym, że biografię uwielbiam już nie raz Wam pisałam, lubię dowiedzieć się czegoś więcej o znanych ludziach kultury i sztuki. Mieć niejako informacje z pierwszej ręki, zobaczyć, że do tego co dziś mają,
i czego im wszyscy zazdroszczą, doszli drogą pełną wyrzeczeń, poświęcenia, pokory i nauki. Z każdej takiej lektury, kradnę cząstkę doświadczeń dla siebie, wyciągam wnioski i mimo 50-tki na karku, okazuje się, że nadal wiele się uczę.
Korzystając więc z wolnego czasu w łóżku, czytam, mniej Wam komentuję, ale obiecuję to nadrobić. Na Facebooku z początkiem roku, krążyła akcja czytelnicza, aby w ciągu roku przeczytać 52 książki. Do przystąpienia do tej akcji zapraszała mnie młodsza siostra, mol książkowy, nie podjęłam wyzwania, bo to różnie z wolnym czasem bywa, ale podjęłam wyzwanie 12 książek, czyli 1 na miesiąc. Wiem, że to nie wiele, ale nikt mi przecież nie zabroni, przekroczyć ową liczbę, i przeczytać więcej, a jak nie dam rady z przyczyn wyższych, to nie będę rozczarowana. Biorąc pod uwagę przeciętnego Polaka, to i tak źle nie jest. Nadal wśród nas, żyją osoby, które nawet jednej książki nie przeczytają.
Panią Beatę Tyszkiewicz uwielbiam od dawna, wspaniała aktorka, dama, podoba mi się jej poczucie humoru i dystans, ikona stylu i klasy.
Bardzo lubię czytać jej felietony lub oglądać ją w tv nie tylko w filmach, przyszedł więc czas, aby poznać jej życie.  Powiem Wam, że teraz ją również podziwiam, a pozycję polecam, dowiedziałam się wielu ciekawostek z jej życia. Np nie wiedziałam, że przez półtora roku mieszkała
w Indiach i tam grała w serialu, oraz, że włada kilkoma językami. Serdecznie polecam jej autobiografię
pt "Nie wszystko na sprzedaż"

 Z bratem Krzysztofem



















 lata 60-te, tańce z panem Jackiem Blikle, poniżej pierwszy mąż Andrzej Wajda z córką Karoliną






Podsumowując, pani Beata Tyszkiewicz jest przykładem kolejnej wielkiej kobiety, która osiągnęła zawodowy sukces, nie mając pełnego wykształcenia w tym kierunku. Jak Anna Wintour, guru w świecie mody, bez dziennikarskiego wykształcenia - redaktor naczelna, tak i pani Beata, pokazała, że można być wspaniałą aktorką, bez szkoły teatralnej. 
Swoją karierą, udowadnia, że praca nad sobą jest ważniejsza niż kawałek papierka z uczelni. Wykształcenie nie zawsze idzie w parze z naszym życiem, co nie przeszkadza nam, aby rozwinąć skrzydła i się spełniać.

7 komentarzy:

  1. Łączę się w chorobie, ja też wylądowałam z grypą, zaraziłam się od syna i tak oboje chorujemy.
    Lubię Tyszkiewicz, chętnie przeczytam jej autobiografię. Jak tylko dorwę :)
    Póki co studiuję powoli tą od Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niejednokrotnie dochodzę do wniosku,że bardziej niż wykształcenie liczą się talent i osobowość.

    OdpowiedzUsuń
  3. Potwierdzam. Ciekawie napisana, Czyta sie świetnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Marzenko oszczędzaj się, blog nie ucieknie :) Post napisałaś z wielką starannością, bardzo ciekawie się czytało, ale pamiętaj że chcesz wybrać się w podróż :) Co do wykształcenia masz rację, papierek służy tylko do wykonywania określonego zawodu, niekoniecznie każdego. W mojej rodzinie czuję się dyskryminowana, że nie skończyłam tych studiów, ciągle dają mi do zrozumienia, że to mi nie przysługuje, tamto nie przysługuje, tylko im aż mnie cholera bierze. Chętnie poczytam autobiografię pani Beaty, tym bardziej że mnie inspiruje :) Życzę Ci dużo sił i zdrowia Marzenko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To bardzo ciekawa i piękna kobieta, muszę poszukać tej książki, bo mnie zaciekawiła. Wiele tam życiowych mądrości.
    Zdrowiej Marzenko, pogoda taka, że łatwo o wirusy. Pozdrawiam Cię cieplutko...miłego dnia...

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że już wyzdrowiałaś:))
    Lubię Beatę Tyszkiewicz...i jej podejście do życia:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam, bardzo chętnie przeczytam tę książkę. Beatę Tyszkiewicz kojarzę głownie z "Lalki". Ciekawy post :)

    OdpowiedzUsuń