środa, 14 października 2015

Październik różowej wstążki - October pink ribbon

Od kilku już lat już, październik jest miesiącem różowej wstążki. Co to znaczy?
Ano wszem i wobec uświadamia się kobietom, że rak piersi nadal jest w czołówce atakujących nas chorób. Dlatego i ja postanowiłam napisać o tym. Jak wiecie, staram się prowadzić zdrowy styl życia, uprawiam jakieś tam sporty, zdrowo się odżywiam (chociaż grzeszki też mi się zdarzają) dbam o ciało i umysł. Ale nie wystarczy tylko się starać, trzeba mieć świadomość, że choroba nie wybiera. To nie prawda, że wypowiedziane nie istnieje, i jak nie będziemy rozmawiały, to nas nic złego nie spotka. 
Piszę o tym, bo wiem jak ważne jest profilaktyka, znam osobiście kobiety po usunięciu guzka z piersi naście lat temu, żyją, pracują, cieszą się każdym dnie, znam amazonkę, która operację miała ponad 25 lat temu. Kobiety te żyją, bo zbadały swoje piersi. Tylko raz w życiu trafiłam na ginekologa, który zbadał moje piersi, i pokazał jak to robić i kiedy. Minęło już sporo lat od tamtego czasu, a ja regularnie badam swoje piersi, dlaczego? 
Odpowiedź jest prosta - ja mam dla kogo żyć. 


W tamtym roku zostałam zaproszona na mammografię, oczywiście skorzystałam, mimo, że przynajmniej raz do roku robię też usg piersi. 

Dziewczyny, kobiety, róbcie to dla siebie, a jeżeli nie chcecie robić tego dla siebie, zróbcie to dla swojego dziecka, faceta, mamy, siostry. Ja nie mówię, że macie sprawdzić czy macie w sobie gen, tak jak to zrobiła Angelina Jolie, podziwiam ją za ten akt, zdecydowania się na mastektomię, aby żyć, bo ma dla kogo, ja Was proszę, żebyście wpisały sobie w komórkę, w notatkę, w przypomnienie, że raz w miesiącu zbadacie swoje piersi. 
Październik jest doskonałym pretekstem by zacząć dbać o siebie i o tym rozmawiać. 

Jeżeli nawet coś znajdziecie i zgłosicie się z tym do lekarza, nawet pierwszego kontaktu to macie szansę....w porę podjęte leczenie w przypadku raka piersi, daje 90% wyleczenie.

Aby nauczyć się prawidłowo badać pierś, czy nie ma żadnych niepokojących guzków, zgrubień i zmian, dobrze jest zaopatrzyć się w rękawicę, która ułatwia badanie. Ja taką właśnie nabyłam na stronie http://zdrowepiersi.com.pl/ 

Rękawica -Lloydspharmacy Breast Sense, zwiększa wrażliwość dotyku, zmniejsza tarcie, co sprawia, że palce przemieszczają się bez większego problemu. Do rękawicy dołączona jest też instrukcja jej użycia, przedstawione są zdjęcia jak to zrobić.

Piersi to jeden z najważniejszych atrybutów kobiety, nie pozwólmy, aby jakiś skorupiak w nich zamieszkał. 
Popieram akcje związane z profilaktyką, preferowaniem wszystkiego, aby uświadomić kobietom, jak ważne jest dbanie o swoje ciało. Jeśli chcesz kochać innych, zacznij od siebie, kochaj siebie, swoje ciało, nie wyrzucaj do kosza zaproszenia na cytologię czy mammografię. Jesteś tego warta.



Powyższe zdjęcia pochodzą od Breast Sense. Wszystko jest zapakowane w różowy kartonik.

W opakowaniu jest instrukcja używania rękawicy, opis poszczególnych kroków badania, płyta demonstracyjna, rękawica oraz różowy woreczek do jej przechowywania

Rękawica ta jest właściwie potrójnym woreczkiem, między dwoma jej ściankami znajduje się różowy żel, z zewnątrz jest tylko zwykła folia, rękę wkładamy do środka i ów żel przemieszcza, przelewa się między naszymi palcami.



Badanie należy wykonywać raz w miesiącu, najlepiej tuż po okresie, 5-6 dzień cyklu, do rękawicy dołączony jest grafik, który możemy sobie wypełniać, co nam ułatwi badanie i nas zdyscyplinuje.  Nie chcę słyszeć żadnych wymówek. Kobiety, które są już po klimakterium, niech sobie przyjmą, że to jest np, 1, 10  czy 30 dzień miesiąca. Systematyczność jest najważniejsza. 


Nie będę wstawiała zdjęć z mojego badania,( jest to dla mnie sprawa intymna), ani też udziela instrukcji, bo na stronie (link) pokazane jest to badanie krok po kroku, z dokładnym wyjaśnieniem.


Napiszę Wam jakie są moje wrażenia z użycia tej rękawicy. Badając się samą dłonią inaczej odczuwamy skórę, tkanki, natomiast używając tej rękawicy, wyczuwamy jakby budowę tych tkanek, skóry, każde zgrubienie, nawet grudkę tłuszczu, rękawica uwrażliwia nasze palce i badanie to jest bardziej szczegółowe.
Powiem, że byłam zaskoczona odczuciami, nie sądziłam, że jest tak duża różnica w dotyku.
Rękawicę po użyciu trzeba umyć w letniej wodzie z dodatkiem mydła, osuszyć, i schować do załączonego woreczka.


Jeszcze raz apeluję do Was dziewczyny, kobiety, nie dajcie szansy tej bestii, badania profilaktyczne prowadzone są w Polsce dla kobiet po 50-roku życia, a niestety nawet 20-latka może mieć już zmiany. Niedawno w jednym programie propagującym walkę z rakiem usłyszałam straszną wyliczankę.
Stały tam trzy kobiety i zaczęły dziecięcą wyliczankę, ...."idzie rak, nieborak , raz , dwa, trzy, teraz ty...."
Skóra na plecach mi zdrętwiała.

Czekam na Wasze komentarze, pozdrawiam

5 komentarzy:

  1. Ja bym napisała jeszcze inaczej - nie każdej kobiecie wyjdzie samobadanie. Jeśli ma się piersi mastopatyczne, w których naturalnie jest wiele zgrubień, nierówności i rzeczy palpacyjnie wyczuwanych jako guzki, to idzie się pogubić. Zwłaszcza, że "zmiany" wyczuwalne w jednym miesiącu w drugim mogą nie być wyczuwalne, a duże zgrubienia mogą niepotrzebnie wywoływać panikę.
    Takim kobietom zalecam oddanie się na "macanie" w ręce ginekologa - on najlepiej będzie wiedział, czy coś jest podejrzane, czy nie.

    U takich kobiet o wiele większą wagę przywiązywałabym do regularnego, raz w roku wykonywanego USG - nawet, jeśli lekarz nie da nam na nie skierowanie, to warto samej zadbać o zrobienie go.
    Koszt waha się między 40 a 100 złotymi.

    Mnie takie USG wykonane całkiem przypadkiem, z kaprysu, pomogło wykryć wielkiego włókniaka - był tak schowany, że nie czuło się go pod palcami.
    Nie wyczuli go też lekarze.
    Dopiero gdy przyniosłam wynik i pod kątem lokalizacji go szukali - znaleźli.

    Znalazłam go dwa lata temu, był biopsjowany i orzeczono, że można z nim żyć - ale ja już nie chcę z nim żyć.
    Właśnie kompletuję potrzebne badania i szykuję się do operacji - nie wiadomo, czy kiedyś nie urośnie.
    A mam małe piersi - lepiej usunąć teraz, gdy operacja ich nie zniekształci, bo włókniak jeszcze nie jest byczy.

    Nie bolał.
    Nie dawał o sobie znać.
    Nie wiadomo, dlaczego się pojawił - może przez branie przez kilka lat tabletek anty.
    Może z powodu tych mastopatycznych właśnie piersi (ja mam całe piersi jak worki grochu ;)).
    W rodzinie nikt nie miał kłopotów z piersiami, nowotworów też u nas nie było.

    Dziewczyny - róbcie USG!
    A te po menopauzie - mammografię!

    Nie wszystko się wymaca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilly, też mam piersi mastopatyczne, dlatego jednak robię sobie badanie, ja praktycznie przy każdej kapieli sprawdzam, a jak mnie coś niepokoi to idę na USG, wiele lat temu najadłam się strachu, kiedy czekałam w kolejce do onkologa, czego ja się tam nie nasłuchałam. Torbiele i włókniaki najczęściej właśnie występują przy mastopatii, z tym, że torbiele znikają i pojawiają się, a włókniaki to już trzeba lekarza. Tak czy siak, trzeba się pilnować i kontrolować, mnie kiedyś onkolog powiedział, że to może być podłoże, może, a nie musi do wybudowania guza. Bardziej mi chodziło o to, by o tym porozmawiać, a nie udawać, że mnie to nie dotyczy.

      Usuń
  2. Powiem więcej... Nie ufajmy ślepo lekarzom..
    Moja mama regularnie się badała. Była pod opieka ginekologa i endokrynologa. I co z tego..
    Jeżeli oni zlekceważyli niepokojące objawy - wyciek z sutka. Twierdzili, że to normalne i można z tym żyć. Dopiero jak pojawiła się krew w wydzielinie, ginekolog skierował mamę na biopsję..łaskawca..
    Okazało się, że rak juz się zagnieżdził . Do usunięcia natychmiast była pierś wraz z węzłami..
    Na szczęście nie było przerzutów..
    Profilaktyka w naszym kraju leży i kwiczy..
    Mam dwie siostry - żadna z nas nie została skierowana na badania, a w rodzinie kupa raków.
    Tak jak napisałaś. Jak same o siebie nie zadbamy, to kiszka...
    I nie ma co ufać lekarzom..
    Też mam w planach zrobić wpis na ten temat...Własnie na przykładzie mamy...

    Ja się nie badam sama. Co roku robię USG.
    Tez nie wybadałam sobie włókniaków, tak jak Lilly.

    OdpowiedzUsuń