środa, 31 grudnia 2014

Czapki - caps

Już jakiś czas zbierałam się z tym postem, chciałam zrobić post o czapkach. Nie lubię czapek, nie lubię zimy, nie lubię zimna. Ale sory taki mamy klimat, i trzeba dbać o ciepło głowy, bo przez głowę najwięcej tego ciepła ucieka, dochodzą do tego przewiane uszy i bóle głowy. Więc z wiekiem i dużym mrozem przepraszam się z czapkami i je noszę. Kiedyś wspomniałam wam, a na pewno wspomniałam o tym w wywiadzie dla FashionWall, (wywiad),że swego czasu przez kilka sezonów projektowałam czapki dla firmy "Agbo" producenta z Dęblina, to duża firma z ponad 25 letnim pobytem na rynku, nie tylko polskim.
Projektowałam czapki dla dzieci, dla kobiet i mężczyzn.
Projekt zaczyna się od zrobienia rysunku ogólnego, potem rozrysowywuje się wzór oczek na papierze milimetrowym, nanosi się to wszystko do odpowiedniego komputera, który steruje pracą maszyn dziewiarskich, potem robi się formę, wykroje do szycia, wybiera się całą kolorystykę w wielu wariantach i powstaje czapka. Opisałam ten proces bardzo skrótowo, bo nie jestem upoważniona do przedstawienia szczegółów, z drugiej strony chciałam trochę przybliżyć na czym polega praca projektanta czapki, fajna twórcza praca. 
Zrobiłam kilkanaście projektów, ale tylko kilka z nich mam do dzisiaj.
Pierwsza z tych czapek powstała dawno temu, nawet dokładnie nie pamiętam ok. 12 lat temu. Chciałam wymyślić czapkę, która będzie wyglądała jak chustka zawiązana z tyłu głowy, ale żeby była czapką. Nazwałam ją Axel





Czapka była dość oryginalna i u nikogo w naszym rejonie jej nie widziałam, a wiem że była wykonana w setkach tysięcy sztuk, ta firma dużo sprzedaje za granicę.
Następna, którą sobie zostawiłam ma wzór wężowej skóry, ale też wykonana jest z dzianiny, te 12 lat temu nikt nie nosił zwierzęcych wzorów na odzieży. Też powstała w kilku wersjach kolorystycznych, nazwałam ją Boa



Potem były czapki z futerkiem od środka, papachy, ale te są u synów, nie pamiętam już czy następna była też moim projektem, sądzę że na 95%, ale zrobiłam ich naprawdę dużo. To rodzaj czapki sportowej, dobra na duże mrozy, dobrze osłania uszy i nie gryzie w czoło tak jak jest w wypadku czapek z samej włóczki. Mnie prawie wszystkie gryzą, włosy się elektryzują, oj ciężki to czas do dobrego wyglądu po zdjęciu czapki.





Tym razem fotki robiliśmy na balkonie, przy okazji możecie zobaczyć mój widok na Wisłę. Z 12 piętra widzę  naprawdę obszerny rejon lubelszczyzny.
Teraz czapka polskiego producenta, kupiona w Lublinie, rodzaj smerfetki z pomponem, kolorystycznie pasuje mi do kurtki.




Czapka futrzana mój ostatni nabytek, ma duże plusy, po pierwsze nie uciska czoła i czoło nie swędzi po zdjęciu czapki, po drugie jest bardzo ciepła, a po trzecie wg mnie dobra dla osób o małej głowie i twarzy, jak ja, dodaje mi też trochę wzrostu. Obecne sztuczne futerka są na tyle dobrze wykonane, że trudno na pierwszy rzut oka stwierdzić, czy to futro naturalne czy sztuczne. Tu przedstawię je do dwu jesionek, bo w poprzednim poście była w zestawieniu z futerkiem.







Najmniej ulubiona forma czapki, ale z kolei dobra jest na pogodę przejściową, kiedy jest zimno, ale nie ma trzaskającego mrozu. Właśnie na zdjęciach zobaczyłam że brakuje mi dwu kryształków...no trudno.






Za to ta jest bardzo kolorowa, ożywiająca. Taka wesoła czapka dobra do uprawiania sportów zimowych, tylko że poza wywróceniem się na chodniku, ja żadnych sporów nie uprawiam.




fot. Sylwan

niedziela, 28 grudnia 2014

Futrzana czapa i futerko - fur hat and fur

Święta, święta i po świętach. Przyszła biała zima, ze śniegiem i minusową temperaturą. Taką zimę jeszcze lubię, minus 5-6 stopni, bez wichru i zawiei, jest fajnie, zimno, ale nie  za bardzo zimno, biało.
Przy takiej fajnej aurze, aż się chce wyjść na spacer. Po tylu dniach zasłużonego lenistwa czas wracać do rzeczywistości, pracy, blogowania. Czas świąt jest dla mnie czasem poświęconym rodzinie, więc tygodniowa moja nieobecność będzie mi wybaczona :) ?
Nasz skwer w tym roku zdobi bombka i prezent, zdjęcia robione w dzień, nie oddają magii tych ozdób, wieczorem migocą się i skrzą, ale wtedy fotki postaci wychodzą rozmazane. Można oczywiście ustawić długi czas, ale kto wytrzyma w "pozie" aż się fotka zrobi.
Na taką zimę sztuczne futerko i czapa, oczywiście też sztuczna. Pisałam już, że nie cierpię czapek, ale skoro już muszę coś założyć, to  wolę taką niż opiętą dzianinową, chociaż takie też mam i już szykuje post o czapkach. A dziś fotki ze świątecznego skweru, w zimowej aurze. Wszystkie elementy stroju poza czapką już były na blogu, nie w tym zestawieniu, nowością jest również naszyjnik - gwiazdkowy prezent od syna.

Czapka futro sztuczne - polski producent Chiton
Futerko - Yashimei
Sukienka - Bon'a Parte
Kozaki - Jenny Fairy
Torebka- Gogo






















Fot. Sylwan